Strona:PL Stefan Żeromski - Promień.djvu/083

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    — Ale słuchajno, fujaro, może ja ci zrobiłem przykrość?... Widzisz, ja szczerze gadałem, ja z pod serca... Zostańże, nie rób mi tej przykrości! Proszę cię... słuchajże...
    Raduski uderzył go kilkakroć po ramieniu, zaśmiał się i wyszedł z mieszkania.