Strona:PL Stefan Żeromski - Ludzie bezdomni 02.djvu/176

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Przez to cierpienie świat został zbawiony.
— Potęga zbawienia nie leżała w cierpieniu, lecz w nauce.
— Więc dla pana nie istnieją żadne pewniki? Czyliż nie wiemy napewno, że dzieciobójstwo, albo chińskie mordowanie starców — to są złe rzeczy, a uczucie solidarności między ludźmi — to jest rzecz dobra? Że mówić prawdę jest dobrze, a kłamać źle? I ktoby chciał propagować ideę dzieciobójstwa, albo niszczyć uczucie solidarności, powinien być usunięty...
— Że mówić prawdę jest dobrze, a kłamać — źle, tego ja, naprzykład, który tu z panem siedzę w jednym pokoju, wcale nie jestem pewny. Częstokroć mówienie, a nawet wyznawanie kłamstwa jest najwyższą cnotą, zasługą i bohaterstwem. Jest ono zupełnie takie samo, jak mówienie prawdy. Pozostawiam człowiekowi zupełną swobodę mówienia prawdy, albo kłamania. Co jeden człowiek może wiedzieć o prawdzie, albo fałszu duszy drugiego człowieka? W sercu ludzkiem są takie oceany, pustynie, góry i wędrujące lodowce... Chrystus powiedział: »nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni«. Oto wszystko. A co do tych dzieciobójstw, niewolnictw, to dyalektycznie pan mię pobije, bo z takich pytań wywinąć się nie zdołam. Nie mam wyjścia. Istotnie wszyscy wiemy napewno, że wypoliczkowanie paralityka, to jest zła czynność. I ktoby to uczynił, powinien być skrępowany. To jest sylogizm — niema co. Ale czy pan sobie może wyobrazić człowieczeństwo, jakie mamy na myśli i tego rodzaju uczynek? Szerzenie idei niewolnictwa jest niemożliwe wśród takich ludzi, tak samo, jak niemożliwa to jest rzecz, żebyśmy dwaj weszli