Strona:PL Stefan Żeromski - Ludzie bezdomni 01.djvu/211

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


nie dyplom na wychowawczynię. Potrafi to samo byle obywatelka z rodu kafrów, czy papuasów. Może popełniam herezyę, wypisując tutaj to zdanie, ale je uważam za słuszne. Myśl moja jest taka: na świecie pełno jest kobiet niemądrych i niedobrych, ale za to pięknych i zdrowych. Są to sabinki, które napewno zostaną porwane. Nie wynika jednak z porwania, ażeby każda sabinka stawała się przez to skarbnicą wiedzy. Obowiązek (ale już wtedy i prawo) wychowywania pokoleń coraz lepszych, jeżeli idzie o to, ażeby pokolenia były coraz lepszemi, musi być odjęty niemądrym i niedobrym sabinkom i oddany brzydkim pannom L.
28 Listopada. Dziś, w myśl powziętych zasad, zrobiłam obrachunek dochodów i wydatków. To materyalistyczne pojmowanie dziejów mego życia z ostatnich trzech miesięcy i jeszcze bardziej materyalistyczne wysiłki przewidzenia przyszłości okazały, że prawie dwa razy więcej wydaję niż zarabiam. Kupiłam wprawdzie bieliznę dla W. i posłałam H. na dwa miesiące, a co najważniejsza, spłaciłam ze starego długu ciotki Ludwiki 40 rubli Siapsi Bożęckiemu, ale znowu zaciągnęłam u samej Marynki długów na 100 rubli z czubem. Przeraziłam się tą moją rozrzutnością, a właściwie nędzą, i postanowiłam do minimum ograniczyć wydatki. Zaczęłam od tego, że razem z Marynką kupiłam bilet do teatru. Grano Moliera »Chorego z urojenia«. Obydwie z M. przyszłyśmy do jednego wniosku... Częstokroć daje się czytać, a szczególniej słyszeć zdanie, że na świecie »wszystko już było«. Na tym fundamencie, że wszystko już było, rozmaici panowie i damy pozwalają sobie na takie rzeczy, które istotnie