Strona:PL Stefan Żeromski - Dzieje grzechu 01.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


rosach obłoków, po niwach, siołach i miastach na rozległości ziemskiej, — hymn węglem żarzącym w sercu pisany:
— Jakże szczęśliwy jest człowiek, który zwyciężył grzech i wytrącił go z serca! Jakże szczęśliwy jest, płynąc w kompanii obłoków!
Płynie ku Bogu swojemu, śpiesząc się coprędzej, a bez odpoczynku, żeby w jego drzwi zakołatać. Jakże szczęśliwy jest człowiek, idąc na klęczkach po schodach niebieskich, na obraz chłopów, ciągnących do cudownego w Częstochowie obrazu! Jakże szczęśliwy jest człowiek, kiedy Pana może przyjąć w ciało swoje niewinne i nosić go pod sercem czystem!
Otom się stała, Panie, aniołem Twoim, i w obłok odziana leżę w niebiesiech. Ręce mam splecione na sercu głośno bijącem, a w ciele czuję rozkosz bytowania. Nic nie wiem i jestem ciemna. Łaska Twoja, wiosenne światło — na duszy mej. Woń fiołkowa — dziecięctwo moje — znów ze mną. Jedno szczęście kołacące serca mojego pod dłońmi słyszę. Spalę się, jako kadzidło, a jako dym błękitny kadzenia z ręki anioła wstąpię przed Twe oblicze. Oczy zatapiam w Twój błękit bez granic, a ustami całuję siostry me chmury — serafiny, chmury — anioły...
Zobacz mię, Panie, grzeszną i dźwignij mię z prochu ziemskiego. Pokropisz mię hyzopem i będę czystą, obmyjesz mię — i nad śniegi bielszą się stanę. Będę, jak obłok powiewny, bielsza od śniegu, Twoich Przebitych nóg rany czerwone przewijać sobą. Stanę się gładkim i wonnym płateczkiem róży rumianej, co Pod słońcem wiosny ogorzał, — na rany Twoich rąk Przypadnę niepostrzeżona.