Strona:PL Stefan Żeromski - Dzieje grzechu 01.djvu/388

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


czy jest zupełnie »równy« poecie, podróżującemu na Rivierę...
— A do jakiej warstwy społecznej należał Juliusz Słowacki, Adam Mickiewicz, do jakiej klasy należy Stanisław Wyspiański? Ich dzieło, ich praca należy do ludu i oni sami są robotnikami, stojącymi w szeregu ludowym. Weszli w lud i stali się ludem. Ale lud — jest to cierpienie. — Więc ktokolwiek gasi, czy łagodzi cierpienie, nabywa całkowitą łaskę ludu. Jedni zdobywają tę łaskę męczarnią nad siły, a inni — zrzuceniem niepotrzebnych ochłapów ze swego obciążonego stołu. Więc też lud — raz jest obrońcą męczarń samotników, wyznawcą bohaterstw, stróżem ołtarza poezyi i zwolennikiem świętych, a drugi raz jest przeciwko nim, gdy otrzyma ziemię, lasy, pastwiska, parcele z dawnych folwarków i tym podobne resztki pańskiej uczty. Lud też wyda ze siebie Szelę i wyda Okrzeję. Vulgus est caecum. Ale on jeden zawsze jest święty, ponieważ on jest to wieczne cierpienie.
Całą prawdę wiemy o tem my jedni, poeci.
Tę zbójecką wieżę tam na wysokościach wzniosły, dla obrony interesów kupców z Genui, spracowane ręce ludu. Nie budowali jej handlarze w atłasach i bisiorze, lecz strudzona brać kamieniarska, żołnierze, zbóje — przeciwko braciom swym, tak samo półnagim, — żeglarzom, żołdakom, zbójcom morskim, tak samo zostającym na żołdzie czyimś, jak oni sami...
— A gdzie też ja jestem, poeto? — spytała Ewa z drwiącym uśmieszkiem. — Gdzie się przytulę? Pan już sobie znalazł stanowisko — i wcale niezłe, — (Tyrteusz...). Pan jest z ludu, w tym oto płaszczu