Strona:PL Stefan Żeromski - Dzieje grzechu 01.djvu/109

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dusza jego składała się wówczas z dwu połowic — z Sarasvati oszalałej i Niżdali zamykającej powieki, dwu sióstr, zakochanych w Krysznie, ogarniętym przez miłość wieczności. Wraz ze zniknieniem Ewy znikała Sarasvati, zostawała Niżdali, widząca jasno we wnętrznościach duszy. Stał w milczeniu i wychodził w milczeniu, obojętny na wszystko, ze spuszczoncmi powiekami, bacząc na to tylko, żeby nie utracić lazurowych oczu, które widział tak jasno a niewiadomym sposobem kędyś w toniach własnych źrenic.
Pozatem widywali się tylko w czasie obiadu. Tak okrutną dla siebie zasadę ustanowił Niepołomski.
Postanowiono również, żeby nie mówić do siebie nic takiego, coby mogło zdradzić cień cienia istotnych uczuć. Okazało się wszakże, że rozmowy obiadowe, a raczej milczenie w ciągu tygodni, nie jest do zniesienia.
Łukasz powiedział to w dzień, o którym mowa.
Ewa potwierdziła, że tak jest w rzeczy samej. Wtedy szeptem »przedobiednim« oświadczył, że uczynił pewien wynalazek: przybił na drzwiach wejściowych Puszkę do listów, a nad nią umieścił swój bilet.
— I cóż z tego? — spytała.
— Tam będę znajdował listy pani.
— Moje listy!...
Tak. Gdy Wasza Przecudność będzie szła na obiad, z biura...
— Ach tak... Prawda... Doskonale! A ja?
— Tu, w domu, nie może pani mieć moich listów. Ktoś może przejąć. Jest to rozkosz nad rozkoszami czytać cudze listy miłosne...