Strona:PL Stefan Żeromski - Duma o hetmanie.djvu/091

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

latawiec, jako to na oczy wielu widziało, nad jamą nietoperzem krąży, ziemię na fryjerce wstrząsa i glinę nad wypowiedzenie ciężką z niej dźwiga, — to jej ku nozdrzom powietrza podsunie, — to krzyk z niej żałościwy wypuści, — powiek jej uniesie, rękę z błaganiem udźwignie ku ludziom...

RYCERZE:

Mocny hetmanie!
Wstań!
Prawa dopilnuj!
Czyś słyszał zgrai ten krzyk?
Skarbne wozy zakują, z siodeł strącają wojenników, co od męki konając, stoją w nocy na czatach.
Karzmy srogo zbuntowaną czerń!
Ścinajmy nikczemne łby bez litości, gdyż rozpleni się złe na motłoch cały, zgnoi nam lud!
Wypleńmy bunt, gdyż zginie od zegadeł ojczyzna!

ZWOŁANIE SZÓSTE:

Przeklinajmy ich pokolenia, żeby się przenigdy dusza ich odmienić nie mogła!
Nienawidźmy ich, obozowi towarzysze!
Nienawidźmy ich po nocy, za dnia, z wieczora i o poranku, kiedy chrapią po uczcie!
Czekajmy!
Czyhajmy!
Gotujmy w rękawie cios za matki nasze skopane ich żelaznemi butami!
Nadejdą na nich jeszcze gorsze chwile.