Strona:PL Stanisław Wyspiański-Noc listopadowa.djvu/082

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


PODCHORĄŻY

To wszyscy?

GOSZCZYŃSKI

Tylu wystarczy.

PODCHORĄŻY

A reszta?

GOSZCZYŃSKI

Czekać daremno.

PODCHORĄŻY

Ja drogę wam wskażę do domu.

2 PODCHORĄŻY
(nadbiega)
1 PODCHORĄŻY

Wysocki przydzielił nas dwóch.
My znamy przejścia pałacu.
Strzedz bacznie wszystkich wyjść,
by książe sam pokryjomu
nie uciekł.

GOSZCZYŃSKI

Patrzaj drga we wichrze liść
i drzewa grają szumem.
A przyniosłeś naboje, ładunki?

2 PODCHORĄŻY

W tej puszce, — rozdzielcie, bierz.

GOSZCZYŃSKI

Więc Wysocki dobędzie koszary?

1 PODCHORĄŻY

By ino wpadł z nienacka do leż.