Strona:PL Stanisław Wyspiański-Noc listopadowa.djvu/065

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jest to pora, gdy idą między żywych duchy —
i razem się bratają.

KURUTA
(wybucha śmiechem)

Cha, cha, cha,

W. KSIĄŻE
(śmieje się)

Poeta.
Nowy Lamartine może? — Patrzaj, — szpieg esteta.
Spisek, — codziennie spisek....

KURUTA

Bo jest.

W. KSIĄŻE

Co dzień nowy.

KURUTA

Co dzień nowy.

MAKROT

Jest wszędzie.

KURUTA

W zawiązku.

MAKROT

Gotowy.

W. KSIĄŻE

A wszystko pierzchnie z rankiem, — ze dniem, — nocne mary.
Tak wy, strachy —, puszczyki dwa, — ja nie dam wiary.

KURUTA

Wasza Książęca Mość nie drży, — człowiek wojenny,