Strona:PL Stanisław Wyspiański-Klątwa.djvu/121

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


MŁODA (wielkim głosem).

O ludzie, — księgi są spisane,
w nie prawa boże wryte,
a jest w tych kartach wyklinane
występku zło pożyte... — —
Haw tu niech gore!!

KSIĄDZ.

Stoicie przelęknieni, jak wryci —
ona palić chce! Niechże pali!!
Niechże Smierć
wszystko moje schłonie!
Wiara w odmętach tonie!
..............
Rozpacz mi serce rwie harpunem;
więcierz
z odmętów na wierzch ciągnie,
grzech miniony.
O tu! — tu w myśli mej się lągnie
co! — —
spełnić trza, spełnić...

SOŁTYS.

Trzymajcie go za ręce.

CHÓR.

Rwie się i szarpie w męce.

SOŁTYS.

Prowadźcie go do izb.

CHÓR.

Wstrętem się gnie od przyzb.

SOŁTYS.

Dzierz mocą.