Strona:PL Stanisław Wyspiański-Klątwa.djvu/120

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


leci tu, — jak pożarna Jędza,
Szałem zbestwiona!

(Coraz więcej się ściemnia; widać, jak z wału z góry część chłopstwa leci w popłochu, dzieci i wyrostki; za nimi tuż staje na garbach wału Młoda z kołem palącym w ręku, w strzępach białego stroju; staje chwilę i zbiega na dół, ścigana przez chłopów, co tuż za nią biegną. Chcąc się dostać do wsi, wpada na ogrodzenie kościelne; zapędzają ją stamtąd, że, ścigana wciągle, leci samym przodem sceny, wpada w ozwarte wrotka ogrodu, przez strwożonych toruje sobie drogę ożogiem i dostaje się pod plebanię).

MŁODA.

Hej ha! — hej ha!
Niech wszystko płonie! —
spłomienione!
ten dwór, ten dwór,
ten pierwszy dwór!!

CHÓR.

Piorun się łyska hań od chmur,
chwytajcie onę!
tu, — haw — tu!! —

KSIĄDZ.

Wiara w odmętach tonie.
..............