Strona:PL Stanisław Wyspiański-Klątwa.djvu/113

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


III

Przysiadły u kalenice
pióreczkami trzepotą i biją,
pod skrzydła do samice
pisklęta dwa się kryją.
..............
gołębica je matka łagodzi,
całowaniem kwilenie spokoi,
za dzióbki je dzióbkiem wodzi
i słodem żywnym poi.
..............
(Ksiądz prowadzony postępuje naprzód i patrzy ku wałowi, skąd ciągle jeszcze w kłębach dym się unosi).

SOŁTYS.

Już poszli, wnetki tu nadlecą,
 a dyć się uspokójcie.

KSIĄDZ.

Dym bucha ciemną chmarą
od stosu —
Boże każesz mnie karą
ich Losu.
..............
Kaj wy patrzycie wszyscy?

PUSTELNIK.

Wróżba — oto te trzy ptaki,
gołębie lecą ode stosu,
z czarnego dymu wyłonione;
Znak, że tam ocalone
ludzie.