Strona:PL Stanisław Wyspiański-Klątwa.djvu/099

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


przeniosę ból i żar straszliwy,
bądźże ty litościwy.
..............
Miłość dziś moja katem dla mnie
a przeczże żyłam w niej niekłamnie;
jako gołębie żyłam Boże,
jako te w boru bujne zioła,
naraz mię Los tajemny woła,
że serce w trwożnych ogniach gorze
..............
Bądźcie mi zdrowe, bądź mi zdrowa
Radości i Wesele,
żegnaj Słońce, —
niechajże oczu mych nacieszę,
ostatni raz się k’tobie patrzę.
Oto na stos skazana idę;
glina rozsypie się w popiele;
ostatnim grzechem Smierci grzeszę
grzech,
co mych grzechów pamięć zatrze.
..............
Dawasz Sędzio sprawiedliwy
nademną młodą sąd straszliwy
ognia żywego;
skłoń duszy mojej czystej
światłości wiekuistej
nieba rajskiego
..............
Ciało zetlałe w popioły
wichr zwieje z prochem pospoły
we czworą świata stronę,
a dusza gołębica biała
zwól,
by z popielnych zgliszczów wstała
w jasności nieskończone.