Strona:PL Stanisław Wyspiański-Klątwa.djvu/098

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


dzo wolno, zawsze prowadząc starsze dziecko za rączkę a młodsze niosąc na ręku).

MŁODA.

Dziatek tych moich zlituj małych,
w giezłeczkach białych,
otom je godnie ustroiła
i siebie samą przygodziła
..............
we włos im wplotłam kłosy zżęte,
jako, że w Szczęściu są poczęte;
jako, że Nieszczęść gnie je Dola,
kłos złoty sierpem żęłam z pola.
..............
Niedługą chwilę już pożywię.
..............
Weźmij je do się w niebo twoje,
gdzie złote Słońce w ogniach wre,
za Empirejskich bram podwoje,
..............
Wieczyście pokój znacz niej duszy;
żali błękitów twych poruszy,
mój płacz, —
żali Cię moja skarga sięże:
tych się obłoków białych chyta;
patrz, w całun nędzy upowita,
u tronów twoich lęże
..............
Nędze to przed cię te ubiory,
ten strój, bogactwo moje;
patrz, jako serce dla cię stroję,
byś mi uchylił bram zawory.
..............
Żywa, przez ogień pójdę żywy,