Strona:PL Stanisław Wyspiański-Klątwa.djvu/065

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


KSIĄDZ.

Ktokolwiek na tej ziemie
przysięgi straszliwemi
ślubował Bogu swoją duszę
w czystości żywić nieskalanej;
a potem śluby swoje łamie
i boskiej łasce dla się kłamie,
Bóg pomsty zseła nań katusze
i jego dzieci i kochanie
na zatraconych ogień wpędza:
..............
oto jest matko moja nędza.

MATKA.

Każdyże inny Szczęście zbiera
w miłości dziatek świętej,
tobie się Szczęście poniewiera
przez klątwy zło przeklętej!
..............
Czemużeś raczej jąwszy pługa,
jak rodzic ziem nie porał.

KSIĄDZ.

Bóg chciał, żebym był Boży sługa
i świętych Psalmów chorał
dał słyszeć mojej duszy.

MATKA.

Czemużem dla cię pragła księstwa,
powagi i zaszczytu,
raczej byś zaznał był niebytu,
naszej chudoby niezasobnej
a żywiąc ludzkiem prostem życiem,
był szczęśliw
ziemnych szczęść użyciem.