Strona:PL Stanisław Ignacy Witkiewicz-Teatr.djvu/59

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


znaczenia, zgodne z duchem danego języka, lub zachodzących w nim transformacyj słów obcych. W kombinacjach wszystkich słów tych w zdaniach, mimo pozornej ograniczoności w sferze dźwięków i faktycznej ograniczoności w sferze obrazów, zdają się leżeć niewyczerpane bogactwa kompozycyjne. Zaznaczamy, że głównie chodzi tu o kompozycję, a nie o wyrażanie stanów duszy nie z tego świata. Forma pojęta jako konstrukcja, jako bezpośredni wyraz uczucia jedności, jest celem sama w sobie, a nie środkiem ekspresji dla jakichkolwiek uczuć. choćby były one niewiadomo jak wzniosłe i nadzwyczajne, czy też perwersyjne. Niestety, z powodu zjawisk zblazowania, przyzwyczajenia i odwartościowania tych nowych kombinacyj elementów danej sztuki, bogactwo to zmniejsza się niezmiernie, podobnie jak pozornie nieprzerwana ilość kolorowych dysharmonij i związane z nią bogactwo perwersyjnych kolorystycznych koncepcyj, jest wskutek przytoczonych powyżej zjawisk w praktyce bardzo ograniczone. A to dlatego, że różne zupełnie od siebie kombinacje, przy jednakowym współczynniku dysharmonijności i perwersyjności w odniesieniu do stworzonych kompozycyj. będą kwalifikowane jako te same pod względem natężenia i nie będą robiły pożądanego efektu: bezpośredniego przeżywania uczuć metafizycznych. Jednak z chwilą, kiedy poezja wyzwoliła się powoli z utartych form rytmicznych i przestała być szeregiem wypracowań na zadane tematy, jak również bebechowo-wstrząsowym krzykiem, czy nawet rykiem na temat różnych uczuć życiowych, otworzył się niezmiernie szeroki horyzont czystej formy, podobnie jak to się stało w malarstwie przez pozwolenie sobie na dowolną deformację świata zewnętrznego. Czy logika tematyczna, związana z pewną logiką następstwa uczuciowych stanów życiowych, będących nieistną treścią muzyki, zamierająca obecnie