Strona:PL Stanisław Ignacy Witkiewicz-Teatr.djvu/243

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


hamować. W tym kierunku zwrócona jest też moja praca.
W inną stronę zwrócone są wysiłki naszych futurystów. Bezwątpienia są to ludzie o bardzo wielkich talentach, ludzie w istocie szczerzy i pełni zapału. Ale wskutek tego, że nie przemyśleli dobrze swoich idei i wzięli się do teorji i że społeczne ich ideje są w sprzeczności z ich artystycznym instynktem, jakoteż dlatego, że mają bądźcobądź chęć zdobycia łatwej popularności (co nie jest jednak dotąd istotą ich twórczości, o co oskarża ich Perzyński) jest obawa, że zejdą oni na manowce, a skutki ich działalności mogą być fatalne dla Sztuki Polskiej, co już, w tak krótkim czasie zdołało się uwidocznić. Jeśli dopuścimy raz w programie dążność do popularności i chęć zwrócenia na siebie uwagi, jest niebezpieczeństwo, że wciśnie się za nami przez tę szparę blaga, a raz znalazłszy się wewnątrz tej sfery, która dla wszystkich idei ubocznych musi być zamknięta, oprócz dla idei stwarzania dzieł formalnych, może zrobić tam straszne spustoszenie, mimo, że początkowo trudno je nawet będzie wykryć. W pęku rozchodzących się linji bliżej ku środkowi różnice kierunków mogą być małe, na dalszych dystansach mogą stać się, olbrzymie. Wiem, że futuryści zlekceważą napewno sygnał: »niebezpieczeństwo«, postawiony koło ich toru, po którym pędzą z zawrotną szybkością, tem niemniej uważam za swój obowiązek wypowiedzieć się w tej materji do końca.
O ile teorja Czystej Formy wydaje się wielu ludziom niebezpieczna (nic na to poradzić nie można) o tyle stokroć niebezpieczniejsza jest teorja »realistycznego nonsensu«, wykluczająca formalne Piękno ze sfery Sztuki. Cóż z tej biednej Sztuki ostatecznie pozostanie? Zasada »rozpłynięcia się indywiduum«, (o ile ją na serjo traktować można), programowe dążenie do awantur, skandali, epatowania i szokowania i skąd-