Strona:PL Stanisław Ignacy Witkiewicz-Teatr.djvu/216

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


i sfery, narzucona małym grupom, a następnie przez nie szerszym warstwom społecznym, przyczem, w drugim tym procesie istotne zrozumienie dzieł odgrywa często znikomo małą rolę, głównie zaś działa snobizm i pretensje nawet nie wykształconych osobników do kultury. Sztuka jest czemś w rodzaju subjektywnego narkotyku, którego działaniem jest, i dla tworzących i dla przyjmujących wrażenia, pewne spotęgowanie poczucia jedności i jedyności ich osobowości, poprzez bezpośrednie tworzenie i pojmowanie konstrukcji formalnych, czyli oderwanego Piękna.
Krytyk, jak każdy inny człowiek, musi przedewszystkiem dzieło Sztuki bezpośrednio odczuć, a następnie swoje subjektywne wrażenie estetyczne, czyli wrażenie od formalnych wartości dzieła, dodatnie, lub ujemne, pojęciowo usprawiedliwić. Przeciętny krytyk polski nie może sprostać temu prostemu zadaniu, ponieważ: po pierwsze Sztuki nie rozumie, t. zn. nie mają doń przystępu wrażenia od Czystej Formy. a po drugie nie posiada odpowiedniego systemu pojęć dla normalnego opisania dzieła Sztuki i swego wrażenia, nawet gdyby takowego doznał. O ile dany krytyk jest człowiekiem myślącym i inteligentnym, a nie tylko »obuchanym« odnośną literaturą zagraniczną, o ile jest naturą wogóle bogatą nie tylko w czysto dźwiękowe asocjacje, zeznania jego mogą być bardzo ciekawe, mimo że z krytyką estetyczną w ścisłem znaczeniu tego słowa, mogą nie mieć nic wspólnego. Ale przedewszystkiem musi zdać sprawę ze swoich osobistych wrażeń formalnych. Kto u nas pisze o Formie? Nikt.
Robi to takie wrażenie jakby nasz krytyk, zagłębiając się w fotel z nierozciętą książką, lub dopinając ostatnie guziki przed udaniem się na premjerę, myślał sobie: »ciekawy jestem jak i z jakiego punktu widzenia potrafię dziś »zjechać« tego drania autora? Ho, ho! Będziesz się pan miał zpyszna, panie X! Nie