Strona:PL Stanisław Ignacy Witkiewicz-Teatr.djvu/170

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jednak muszę dać do zrozumienia w mojej subjektywnej krytyce, że nie o babę i jej fartuch jako takie mi chodzi, tylko o wartość kompozycyjną tej plamy. Terminy życiowe powinny być tylko skrótami. Oczywiście o teatrze musimy mówić inaczej, ponieważ samemi artystycznemi elemenlami są tam wypowiedzenia i działania. Możemy jednak używać życiowych skrótów w ten sposób, aby czytający wiedział, że chodzi nam w krytyce o Piękno scenicznego stawania się, a nie o psychologję osób jako taką i ich możliwe życiowe związki. Do niedawna wydawało się to niemożliwe w stosunku do malarstwa. Oczywiście wydawało się tak publiczności, bo malarze (artyści) między sobą dawali sobie radę, wiedząc dobrze o co im chodzi, gdy mówili o swoich obrazach. Kto uważnie przeczyta moje książki o malarstwie nie będzie mógł twierdzić inaczej z czystem sumieniem. Upłynie pewien czas, wytworzy się odpowiednie pojęcia i krytyka formalna w teatrze przestanie być kwadraturą koła. Pojęcia zaś odpowiednie nie mogą być ad hoc wymyślone. Daję tu tylko ogólne wskazówki co do pewnych możliwości. O ile rozpocznie się nareszcie formalna dyskusja krytyków między sobą i z autorami system pojęć takich wytworzy się bardzo szybko i ludzie, którzy są teraz niemi w stosunku do tematu Czystej Formy, zaczną gadać jak z nut. Na wszystko jednak trzeba pewnego czasu. Przypuszczam, że ci, którzy obecnie uważają to wszystko za »pure nonsens« będą wstydzić się trochę swego stanowiska, gdy ja może, może będę tryumfował. Możliwem jest, że dopiero nasze duchy na jakimś seansie będą w tych nieprzyjemnych dla krytyków stosunkach. Ale właśnie dlatego zacytuję tu dosłownie zdanie Grzymały-Siedleckiego o moich teoretycznych pracach:
P. Stanisław Ignacy Witkiewicz daje: »Bliższe wyjaśnienia w kwestji Czystej Formy na scenie«. Tytuł powi-