Strona:PL Stanisław Ignacy Witkiewicz-Teatr.djvu/149

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


konturami przedmiotów na obrazie Chełmońskiego, aby obraz ten stał się kompozycją Czystej Formy w malarstwie, nie da się tak wystawić »Kochanków« Grubińskiego; aby stali. się oni Pięknem oderwanem w teatrze, polegającem na konstrukcji stawania się, »dziania się« jako takiego, w uniezależnieniu od życia. To można było zrobić z »Pragmatystami« i to zostało do pewnego stopnia zrobione. Wszyscy krytycy stojący blisko Elsynoru i partji lewicowych podnosili pracę aktorów i reżyserów, odwartościowując moją sztukę na korzyść samej gry i reżyserji. Nie mnie trzeba uczyć, że reżyser i aktorzy są istotnymi twórcami dzieła na scenie — sam twierdzę to od początku. Nie wchodzę tu w istotę stosunku Elsynorczyków do mnie, ponieważ nie chcę poruszać rzeczy nieprzyjemnych. Nie trzeba było wysławiać mojej rzeczy wcale, o co sam prosiłem, dowiedziawszy się, że tylko jedna mała sztuka ma być grana o ll-tej w nocy. Autor daje libretto — stwarza się sztuka dopiero na scenie. Ale mimo całej wdzięczności dla Elsynoru mogę spytać; »poco u djabła starego graliście »Pragmatystów?« Czemu nie wystawiliście »Kochanków?« Czemu na »nich« nie zrobiliście eksperymentu nowej wystawy? Czemuście nie zaczęli od Wata, lub Hasenclevera?«
Otóż tu leży jądro kwesii. Nie każde libretto nadaje się do formalnej interpretacji. I jakkolwiek Emil Breiter ośmiela się lekko twierdzić, że moja rzecz jest napisana »manierą realistyczną (!!!) ona to, przez swoją konstrukcję jako taką, dała możność pokazania i nowej gry i nowej reżyserji i dlatego tylko, mimo błędów moich, reżysera i aktorów zbliżyliśmy się do Czystej Formy na scenie. w którą na razie nikt nie wierzy. Zdanie o »niedojrzałości teatralnej« mego utworu, wyrosłej na tle »nieporozumień związanych z teorją Czystej Formy« uważam wprost za nieuczciwe