Strona:PL Stanisław Ignacy Witkiewicz-Teatr.djvu/101

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


się zdecydować, czy stoi się na stanowisku istotności Formy, czy »treści«, czy też skacze się z jednego z tych stanowisk na drugie tak szybko, że ma się wrażenie ich identyczności.
Boy zdaje się stać na tym punkcie widzenia w stosunku do sztuk teatralnych, na którym stał Stanisław Witkiewicz w stosunku do obrazów. W przeciwieństwie do dawnej Estetyki, która zajmowała się tylko »idejami« w obrazach, Witkiewicz stwierdził, że »temat« jest niczem, a chodzi o siłę talentu tego osobnika, który go w obrazie zużytkował. Na owe czasy był to wyłom olbrzymi. Jednak była to epoka budzącego się u nas naturalizmu. Stwierdziwszy to, nie doprowadził jakby Witkiewicz myśli swej do końca: nie pozwoliło mu na to pojęcie natury i jej odtworzenia, jakkolwiek zaczątków teorji Czystej Formy można się już w dziełach jego krytycznych dopatrzeć.
Oczywiście w literaturze trudniej jest przeprowadzić rozgraniczenie formy od treści, niż w malarstwie, ale bynajmniej nie jest to niemożliwem. Jednak krytykować utwory realistyczne z punktu widzenia Czystej Formy jest rzeczywiście zadaniem ponad siły, tembardziej jeśli się nie ma rozwiniętego systemu pojęć dla formalnej krytyki. Ponieważ wszystkie sztuki, krytykowane przez Boy’a (oprócz »Tumora Mózgowicza«) są realistyczne, albo też formalne (rzeczy dawne np. Hamlet) realistycznie wystawione i grane, a systemu pojęć dla krytyki formalnej, mimo zapewnienia, że formę »uznaje«, Boy nie posiada, krytyka jego jest czysto realistyczno-psychologiczna, nawet co do tych rzeczy, które, mimo ich wadliwego, realistycznego wystawienia, mógłby ująć inaczej.
Nas nie mogą już zadowolnić zdania takie jak to, że »nową, wiecznie, tajemniczo nową jest ta żywa krew, którą twórca wlewa w swoje dzieło«. Nie wy-