Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/478

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


TEZEUSZ.

Masz drogę wskazać i powieść za sobą,
       1020 Abyś mi, jeśliś tu w miejscu przytrzymał
Dzieci te, sam mi pokazał, gdzie one!
Jeśli zaś zbiry je gnają, trud zbytni,
Bo inni gonią, a nigdy przed nimi
Tamci nie umkną, by bogom słać dzięki.
       1025 Wiedź więc a poznaj, jak sidląc się sidlisz,
Jak los, gdyś łowił, samego cię złowił,
Ten, kto się zdradą bogaci, wnet straci,
A nie pomogą ci inni, bo widnem
To mi zbyt dobrze, iż na te zamachy
       1030 Się nie porwałeś samotny, bezbronny,
Lecz żeś w działaniu zaufał wspólnikom.
Więc baczyć muszę i strzedz, by to miasto
Jednego męża nie zlękło się mowy.
Czyś to rozważył, czy myślisz, że na wiatr
       1035 Teraz się mówi i wtedy, gdyś działał?

KREON.

Co powiesz tutaj, przyganić nie mogę,
W domu sam poznam, co czynić należy.

TEZEUSZ.

Gróź, lecz się wynoś! ty zasię, Edypie,
Pozostań tutaj, ufając mym słowom,
       1040 Że póki żyję, nie zrażę się niczem,
Aż dzieci stawię przed twojem obliczem.

EDYP.

Bądź błogosławion Tezeju za dzielność
I za twą prawą nad nami opiekę.