Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/475

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dawno już rzekłem i teraz ci powiem,
By kto natychmiast przywiódł te dziewoje,
Jeśli nie zechcesz być więźniem w tej ziemi
       935 Wbrew twojej woli, a rozkaz mój ninie
Z duszy zarówno jak z języka płynie.

CHÓR.

Widzisz, gdzieś zaszedł, przybyszu, że z ojców
Zdajesz się prawym, a działasz przewrotnie.

KREON.

Nie żebym mniemał, iż w grodzie twym mężów
       940 Lub rady zbraknie, o synu Aigeusa,
Rzecz tę spełniłem, lecz raczej to bacząc,
Że ludziom twoim nie stanie miłości,
By wbrew mej woli żywili mych krewnych.
Wiedział ja, że ci się wzdrygną przed mężem,
       945 Co ojcobójca, nieczysty, skalany
Synowskim z matką związkiem kazirodczym,
Wiedziałem dalej, że słynie tu rada
Areopagu, co nigdy nie zwoli
Takim włóczęgom w tem mieście przebywać.
       950 Temu ufając, ująłem tę zdobycz,
A nie ująłbym, gdyby on klątw strasznych
Na mnie i na mą nie rzucił rodzinę.
Tego doznawszy, rzecz pomścić tę chciałem.
Bo gniew jedynie ze śmiercią zamiera,
       955 A zmarłych już się ból żaden nie ima!
Więc poczniesz wobec mych czynów jak zechcesz,
Bo choć ja w prawie, samotność mnie czyni
Słabym. A jednak, gdy staniesz przekorem,
Choć wątły jestem, spotkasz się z oporem.