Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/450

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


       455 Przeto niech Kreon tu przyjdzie na zwiady
I, ktoby inny wśród Teban coś znaczył;
Bo jeśli wy mnie wesprzecie w zawody
Z wzniosłemi dziewy, co chronią te grody,
Wielkiego zbawcę przyjmiecie w swe progi
       460 A wrogom groźbę i zapowiedź trwogi.

CHÓR.

Edypie! godnyś ty naszej litości,
Ty i twe dzieci; że wieścisz nam oto,
Iż staniesz jako wybawca tej włości,
Wnet my ci radą usłużym z ochotą.

EDYP.

       465 O druhu, służ mi ufając mym słowom.

CHÓR.

Przebłagaj teraz ofiarą boginie,
W których ostępy tu wszedłeś najpierwej.

EDYP.

Jakim obrzędem? Pouczcie mnie ludzie!

CHÓR.

Oto ze źródła, co bije bez przerwy,
       470 Zaczerpnij płynu, obmywszy twe ręce.

EDYP.

Cóż, gdy kryniczną posiędę już wodę?

CHÓR.

Są czarki, wyrób zręcznego człowieka;
Uwieńcz ich krawędź i ucha dwoiste.

EDYP.

Zielenią, wełną czy innym sposobem?