Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/390

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
NEOPTOLEMOS.

Zda się, iż człeka niebawem sen zmoże,
Bo już pochyla on nieco swą głowę,
       820 A poty całą już twarz mu zrosiły,
I czarna żyła otwarła się w stopie
I krwią trysknęła; towarzysze moi
Dajmy mu spocząć, aż sen go ukoi.

CHÓR.

       824—864 Śnie wolny trosk i wolny burz
Niech nas twój dech owionie,
Ty na wytchnienie męża złóż,
A niech mu olśni skronie
Ten blask, co zwisł nań już promienny.
O przybądź, przybądź ty zbawienny!
Lecz, synu, kroki teraz waż,
Co czynić trzeba dalej,
Czy pomnisz, co tu sprawić masz
I na cośmy czekali?
Bo kto sposobność zmyślną chwyci,
Zwycięstwem w lot się szczyci.

NEOPTOLEMOS.

Lecz ten nie słyszy; mnie zaś nigdy nie omami
Zdobycz ta łuku, jeśli on nie ruszy z nami,
Jego bo czeka wieniec, jego wziąść bóg kazał,
A wstyd chełpić się czynem, gdyś go nie dokazał.

CHÓR.

Lecz to, jak zechce, zrządzi bóg;
A ty, o synu, w dalszej mowie
Cichutko wobec twoich sług
Szepc słowo nam po słowie.