Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/355

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.





ODYSSEUSZ.

Oto brzeg ziemi oblanej Lemnosu,
Nietkniętej ludzi stopą i bezdomnej,
Gdzie, o przedniego wśród Hellenów ojca,
Achilla dziecię, ty Neoptolemie,
       5 Jam niegdyś syna Poiasa z Malii
Wysadził, który ociekał chorobą
Żrącą mu nogę. A czyn ten zlecili
Wodzowie, kiedy już płynnej ni dymnej
Jąć się ofiary nie było wręcz można,
       10 Bo dzikiem obóz napełniał on wyciem
Krzycząc i jęcząc. — Lecz pocóż te mowy?
Nie pora teraz na długie wywody,
By on nie zwietrzył snać mego przybycia,
A ja nie zdradził planu, co go spęta.
       15 Lecz twem zadaniem już reszty dokonać
I gdzie jaskinia wyśledzić dwuustna,
W której go porą zimową ukrzepia
Dwoiste w słońcu siedzenie, a w lecie
We wietrznej grocie sny przewiew nań zsyła.
Nieco zaś niżej, po lewej zapewne,
       20 Zoczysz źródlisko, jeżeli nie wyschło.
A więc podszedłszy daj znak mi w milczeniu,
Czy w tym kierunku to leży czy innym,