Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/190

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I zamiast zgody rozterka się nieci
I że Elektra zdradzona, jedyna,
Błądząc wśród skargi żałosnej,
Ojca wciąż z jękiem wspomina
Jako łkający ptak wiosny.
I ani baczy na trwogę, że zginie,
Wzrok zajdzie ciemnią śmiertelną,
Byle zyskała dwoiste Erinye.
Któżby się zrównał z tą dzielną?

Nikt ze szlachetnych na świecie
Życiem wyrodnem nie pokala sławy,
By w hańbę zabrnąć, o dziecię!
I tyś wołała wśród biedy żyć łzawej
Tak nędzą strojna, że podwójne miano
Mądrej i dzielnej córy ci nadano.

Żyj więc i wznieś się nad wrogi
W tak górnym wzlocie, mieniem i prawicą,
Jak dzisiaj los twój jest srogi.
Bo choć cię widzę biedną niewolnicą,
Żeś była wierną najświętszym ty prawom,
Zbożność okryje cię sławą.

ORESTES.

Czyż, o niewiasty, słyszeliśmy dobrze?
Czyż dobrze idziem tam gdzieśmy zechcieli?

CHÓR.

Co szukasz, z jakim przybyłeś zamiarem?

ORESTES.

       1100 Gdzie Egist mieszka, oddawna już pytam.