Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/189

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ELEKTRA.

Dawno już ona, nie teraz powzięta.

CHRYSOTHEMIS.

       1050 Więc już stąd pójdę; bo ani ty moich
Słów nie chcesz uznać, ni ja twych zamysłów.

ELEKTRA.

Wstępuj do wnętrza, nie pójdę za tobą.
Choćbyś pożądać mnie miała, bo znakiem
To bezrozumu, gdy mary kto ściga.

CHRYSOTHEMIS.

       1055 Jeślić się zdaje, że dobrą myśl twoja,
Myśl tak; niebawem gdy zabrniesz już w progi
Nieszczęścia, uznasz ty moje przestrogi.

CHÓR.

       1058—1096 Patrząc na ptaki przemyślne w błękicie,
Jako się troszczą by głodu
Ci nie zaznali co dali im życie,
Kiedyś niańczyli za młodu,
Czemuż ród ludzki w ich ślady nie idzie?
Lecz ma nadzieja w Zeusowym piorunie,
W niebiańskiej nadto Temidzie,
Że na tych klęska wnet runie.
O wieści! zstąp do podziemi
I wołaj w głośnej żałobie
Atrydom, co legli w grobie,
Jako się hańba tu plemi.

Że dom ich cały zgnębiony i chory
A wśród rodzeństwa i dzieci
Gniewliwe wybuchły spory,