Strona:PL Sofoklesa Tragedye (Morawski).djvu/151

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zbrodniczych ciosów śledzicie pochrzęsty
I tych co w cudze wkradają się łoże;
Przyjdźcie, wspomóżcie, pomścijcie śmierć ojca,
I w rodzinną ziemię
Wróćcie mi prędko bratniego mołojca,
Bo rozpaczy brzemię
Tak mnie ugniata, że jedna wśród żarów
Nie dźwignę takich ciężarów.

CHÓR.

       121—250 Elektro, matki nieszczęsnej o dziecię,
Czemuż tak ciągle roztapiasz się w jęki
Nad tym, co w matki podstępne wpadł siecie,
Ze zbrodniczej zginął ręki?
Klnę temu co się pokalał w tym czynie,
Jeśli mi rzec to przystoi — niech zginie!

ELEKTRA.

O miłe drużki, z pociechą w żałobie
Przyszłyście do mnie — to pewnem,
Lecz ja nie ścierpię, bym na ojca grobie
Płaczem nie łkała wciąż rzewnym,
Choć wy gotowe do wszelkiej miłości,
Dajcie mi szaleć w żałości.

CHÓR.

A przecież Hades z wszechwspólnej czeluści
Na żadne prośby, ofiary
Ojca ci już nie wypuści.
Czemuż się gubisz, tak jęcząc bez miary?
Czemuż, gdy nic już klęski nie przemoże,
Gonisz mary w twym uporze?