Strona:PL Sielanki Józefa Bartłomieja i Szymona Zimorowiczów.djvu/073

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Najczęściej wspominając, jako złej zarazy
Uchodząc w ludnych miastach z Kordulą Gerwazy,
W głuchych lasach w pokoju głębokim, od świata
Opodal sami z sobą złote żyli lata
Bez fasołów domowych tak słodko i mile,
Że się im mgnieniem oka zdały długie chwile —
I nie pierwej postrzegli lat pięknych po sobie,
Aże im włos przyprószył siwy skronie obie;
Których imiona dawno na drzewach wyryte
Dotychczas pokazują dęby nieprzeżyte.
Tych pieśni gdy się głośno powtarzając uczą,
A gaje odpowiedne głośniej niemi huczą,
Co żywo się zbiegało słychać ich, że rzadki
Ucha tam nienadstawiał z sąsiedzkiej czeladki;
Pieśni męzczyźnie, dziewkom młodzi muzykowie
Bardzo się podobali po oczach i mowie,
A gdy się coraz ku nim przymykali blisko
I często rozmawiali z sobą towarzyszko,
Starszy nucił, a młodszy zrobił łuczek z trzmielu,
Strzał kilka z rokiciny, a cięciwy z chmielu
Ukręciwszy jął stroić dziecinne igrzysko,
Na wszystkie goście strzały wypuszczając rzesko.
Zrazu w śmiech to im poszło, lecz kogo namacał
Po boku strzałą swoją, w ogień się obracał;
Nakoniec, tak się wszystkim postrzelonym zdało,
Że się im w szczery płomień przemieniło ciało,
Który nietylko przykro każdego z nich parzyć,
Lecz zdał się pożar między krzewinami żarzyć,
Że jedni od gorąca wody wołać jęli,
Bojaźliwsi z przestrachu żegnać się poczęli.
W tem oni przybyszowie rozpuściwszy skrzydła
Precz z wiatrem polecieli, jak nocne straszydła —
To dopiero się wszyscy jeszcze bardziej ztrwożą,
Jedni ich upiorami, drudzy kaźnią bożą,
Niektórzy latawcami iskrzącemi zowią,
Insi, że to nasłańcy właśni byli, mówią,
Abo też wiedmy, lubo odmieniec z nocwidem —
A to był Hymeneusz z bratem swym Kupidem;
Choćże się prędko z onej gromady rozeszli,
Przecie z sobą podniety owe w dóm zanieśli,
Zwłaszcza młodym pastuchom, nierychło do szczątka
Zgasła w sercu rozkosznych śpiewaków pamiątka;
Owszem nietylko pieśni, których wnet nawykli
Od symfonistów onych, codzień dumać zwykli,
Ale też wedle tekstu podobne do noty
Wyprawowali młode we wszystkiem zaloty.
Filenko dobrze jeszcze przed męskiemi laty
Chciał się stanowić, wszędy posyłając swaty,
Ujźrawszy lada Monkę przed karczmą w niedzielę,
Zaraz jej posłał pierścień abo ceregiele;