Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/168

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Odmień ich radość, ulży swojej ręki,
Skończ moje męki.

Nieprzyjaciele głowy pilnowali

30 
A obfitszymi we wszem się stawali.

Czemuż, o Panie? Przyczyn gorzkości
Sna me krewkości.

Lecz zaż jest, Boże, kto nie grzeszy tobie?
I aniołowie nie są w takiej próbie!

35 
Nie chciej, o Panie, wchodzić w sądy zemną,

Bo śmierć nademną.

Zdradne przeciw mnie języki puszczali,
A jadów pełną mową zabijali,
Co za moję chęć mnie szanować mieli,

40 
To zelżyć chcieli.


W tem serce moje modłą się bawiło,
Żeś je wysłuchał, pokorą sprawiło;
Stąd co me dobre złości oddawali,
Twój gniew poznali.

45 
Gdy mnie smucili ludzie nieprawdziwi,

A bez przyczyny trapili złośliwi,
Tyś mi obrońcą powstał, tyś żałości
Mienił w radości.

Lżycieś mnie nie dał, gdy fałsze wstawały,

50 
Takie twe łaski moje łkania znały.

Niech i dziś widzą, żeś ty mój stróż drogi;
Broń mnie od trwogi!



CLVII.

Chwalcie Pana anieli jego niezwyciężni,
I którzy świętą wolą czynicie, potężni;