Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/155

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


CXLII.

Niechaj, o Jezu Chryste, ta twa świątość będzie
Naszem zdrowiem, niech gładzi nasze grzechy wszędzie;
A gdyż nam ku zbawieniu twa podjęta męka,
Niech z nami ku obronie będzie twoja ręka.

Dla nas piłeś gorzką żółć, abyś w nas gorzkości

Zmorzył, nieprzyjaciela straszliwej srogości;
Dla nas pojoneś octem, aby mdłości moje
Swe posilenie brały i moc w trwogi swoje.

Dla nas uplwanyś, Panie, abyś nas pokropił

10 
Rosą nieśmiertelności, a gdy nas grzech topił,

Tyś od nas nawałności wszelakie odwrócił,
A chcąc lud mieć beśpieczny, na sięś je obrócił.

Kruchą trzciną jesteś bit, abyś nas, nietrwałe,
Do wiecznego żywota czynił doskonałe;

15 
Cierniemeś koronowan, abyś w cię wierzące

W korony twej miłości przybierał gorące.

W prześcieradłoś obwinion, abyś nas odziewał
Łaską i pobożnością, a stąd radość miewał;
Więc w nowym jesteś grobie martwym położony,

20 
By w nowej łasce nowy świat był utwierdzony.


Niechaj tedy, o Jezu, ta twa świątość wszędzie
Stróżem grzechu a łaski twej przyczyną będzie;
Niech zdrowie ciału dawa, dusze od zginienia
Niech broni, o obrońco wiernych pokolenia!



CXLIII.

Miłuję, ojcze, ja ciebie, miłuję,
Lecz nie tak, jak chęć pragnie,
Bo więcej usiłuję