Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/136

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


CXVII.

Jezu, Dawidów synu, miej nademną
Lutość, gdyż widzisz, co ślepota zemną
Poczyna; widzisz, jak mój wzrok ubogi
Nie zna promieni twej światłości drogi.

Jezu, Dawidów synu, swej lutości

Porusz, a choć mnie lud w pospolitości
Precz pcha od ciebie, jednak ty, mój Panie,
Obróć się ku mnie, a słysz me wołanie.

Po wzroku, Panie, po wzroku styskuję;

10 
Iżeś wszechmocny, przeto usiłuję,

Byś mi oczyścił oko niewidome,
A światło dał znać twym wiernym wiadome.

Jako Hierycho znaczy niedostatek,
Tak człowiek bez twej rady jest niestatek.

15 
Przybliż się, proszę, a gdyżeś sam droga,

Przy tobie leżąc, żebrze, choć nieboga.

Obróć się ku mnie, usłysz me wołanie;
Tłuszcza zawisna niech nie wadzi, Panie.
Spytaj, czego chcę, ja powiem, ocz proszę:

20 
Chcę widzieć, ty daj, niechaj wzrok odnoszę.



CXVIII.

Jezu, Dawidów synu, racz nademną
Lutość mieć, widząc, co zła krewkość zemną
Poczyna, gwałtem ciągnąc w swe okowy;
Nie ratujeszli, jam więzień gotowy.

Jezu Dawidów, nie daj mnie nędznemu

Szkodzić smokowi w chytrości możnemu.