Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/109

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XCI.

Gdy wspomnię na swą złość, snadnie rzekę, Panie,
Iż niegodno, aby me z płaczem wołanie
Przed majestatem twym kiedy stanąć miało,
Bo wieczną wzgardą być dosyć przyczyn dało.

A przeto, gdy karzesz, czynisz sprawiedliwie,

Przeciw temu mówić nie mogę prawdziwie,
Pocieszyszli kiedy, nie godność ma czyni,
Lecz twe miłosierdzie bez wszelkiej przyczyny.

Nie patrz na me[1] głupstwo, odwróć oczy swoje

10 
Od sprosności moich, a dobroci twoje

Niech memi prośbami nie brzydzą się, Panie,
Bo wzgardziszli grzesznym, zkądżeć cześć powstanie?

Nie są tej godności nieba, ni[2] anieli,
By swem dostojeństwem twoję łaskę mieli.

15 
Dobroć twoja tylko, dobroć twoja, Panie,

Napełnia obłoki, utwierdza otchłanie.

Czyń i zemnie, ojcze, tobie takowego,
Abym poczytan był w liczbie ludu twego;
Uskrom’ chęć do złego, a wziąwszy za rękę,

20 
Wiedź, gdzie dobra twoje, a jać oddam dziękę.



XCII.

Boskiej łaski, Panie, boskiej łaski pragnę,
Boskiej łaski żebrzę, póki w grób nie wpadnę,
Lutości tej proszę, co z wieków słynęła,
A dla naszych złości z nieba się ściągnęła.

Jeśli miłosierdzie ludzkie mam znać w tobie

Przyjdzie zwątpić iście i rozpaczać w sobie,

  1. moje.
  2. ani.