Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/101

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


LXXXII.

Zmiłuj się Boże, miłosierdzia Panie,
Wysłuchaj, proszę, me rzewliwe łkanie
Według lutości nigdy nieprzebranej
I dobroci twej, wiekom ukazanej.

Odwróć spół z twarzą oko dobrotliwe

A nie chciej baczyć na sprawy złośliwe;
Występki moje, jakiekolwiek były,
Niechby się wodą łaski twej omyły.

Serce stwórz we mnie w prawdzie przeźroczyste,

10 
Niech nie bywają w niem myśli nieczyste,

Duch wnętrzności mych, szczyrością zmocniony,
Niech nie przyjmuje fałszów z żadnej strony.

A ty nie spuszczaj, ojcze, z twego wzroku,
Lecz niechaj będę zawżdy na twym oku;

15 
Ducha świętego, ducha twej własności,

Nie bierz od moich śmiertelnych krewkości.



LXXXIII.

Gdzie się mam uciec? Głowę swoję kędy
Na świecie skłonię, gdyż obchodząc rzędy
Ludzkich narodów, nie znam stateczności
Żywych wnętrzności.

Nie najdziesz, ktoby z serca pożałował;

Nie masz, ktoryby z chęci poratował,
A choć postawa i słowa łagodne,
Myśli niezgodne.

Nieszczęsny, kto się na ludzkim buduje

10 
Duchu, bo rychlej niż z lodem szwankuje;

W żal Pan przywodzi, gdy kto śmiertelnemu
Ufa, nie jemu.