Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/089

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Czylić ból i płacz mało?

Sna chcesz, byś tak dni moje wyniszczyło?

Inszy, kiedy truchleją,
Wspierają się nadzieją
I wdzięczną myślą serce zabawiają;

10 
Mnie duszę bierze i ciało zabija,

Że smutki dolegają
A otucha przyszłych pociech omija.

Ratunku z żadnej strony
Niema mój wiek strapiony,

15 
Łzą się zmieniły me źrenice obie;

Przyszłych się lękam, przeszłych dni żałuję;
Życzyłbym śmierci sobie,
Lecz i w grobie odpoczynku nie czuję.

Co wszytkim władniesz, Panie,

20 
Przyjmi ciężkie wzdychanie;

Wzgardziszli ty mnie, gdzież obrócę oczy,
Gdzie serce skłonię, gdzie podniosę ręce?
Gdy żal z oka łzę toczy,
Daj pokorę, daj cierpliwość w męce!



LXVIII.

Panie, zmiłuj się a nie rzekę więcej,
Zmiłuj się, Boże, nad ciałem co pręcej,
Nad ciałem, mówię, bo z dawnego wieku
Miło nędznemu znać twą łaskę człeku.

Wiem, że staranie ludzkie nie pomoże,

Jeśli ty skutku nie udzielisz, Boże;
Stąd żal nieznośny, iż wzdycham do ciebie,
Łkam, płaczę, wołam, wżdym wzgardzon w potrzebie.