Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/069

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I osuszył rzewliwy
Płacz, co mnie zmysłów zbawił.
Inszej, o lutościwy,
Ucieczki nie mam, ojcze dobrotliwy.



XLV.
GNIEW.
SONET.

W tym twardym wieku rozum ustępuje
Gniewom, ten wzrusza ziemię z niebem złością,
A prawie oślep, wszelaka możnością
Na cudzą skazę siły swe gotuje.

Miłość na świecie kres władze swej czuje,

A wszelkie mieśce — nienawiści włością.
Gwałt krzywdy szuka, szkoda tuż z chytrością,
Krew a łzy tocząc w skargach rozkoszuje.

Alekto węże pochodnią straszliwą

10 
Miece, co gorsze umysły przodkują,

Wszędy beśpieczne mając władze swoje.

Furya, którą ludzie panią czują,
Miłość precz z świata zagnała, prawdziwą
Szczyrość, pobożność, zgodę i pokoje.



XLVI.

Wysłuchaj, Panie, prośby i wołanie moje,
Niech wzgardzone nie będą mych gorzkich łez zdroje,
Porusz swej przeciwko mnie ojcowskiej miłości,
A wybaw od pośmiechu i od zelżywości.

Zatrwożył nieprzyjaciel, wzruszył nieżyczliwy,

Niechętny mnie zasmucił, utrapił złośliwy,