Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/059

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


A jeśli z zamierzenia twego nam to roście,

10 
Jacyż, Panie, przyspieszą za twym gniewem goście?

Gdyż według spraw każdego odpłata od ciebie;
Nic się oku nie skryje władnącemu w niebie.

Przeto mi liczbę moich dni racz wiedzieć, Panie,
By się człek umiał sprawić, niż przed twój sąd stanie

15 
Skłoń ku mnie łaskawą twarz, porzuć gniew, a swoje

Miłosierdzie wzruszyć daj na wołanie moje.

Nasze serca mądrością oświeć, dobrotliwy,
By swój wiek mógł wesoło wieść człowiek wstydliwy;
Napełni nas radością, któreś ufrasował,

20 
A różnymi kłopoty ich wieki sprawował.


Daj wiedzieć sprawy swoje, daj, niech wszyścy znamy,
Jako ciebie, możnego, skłonnym k sobie mamy;
Ukaż nad nami lutość, a swoje[1] zbawienie
Niech widzi w miłosierdziu ludzkie pokolenie.

25 
Co nasze zmysły zaczną, kończ, ojcze łaskawy,

Niech początek i koniec z ciebie biorą sprawy,
Niechaj myśl nic takiego w serce nam nie wwodzi,
Prócz tego, co zbawienie i twą łaskę rodzi.



XXXVII.

A długoż, Panie, ta moja błędliwa
Dusza bez twej światłości
Chodzić za zmysłem będzie żałobliwa,
Który, jak wódz chytrości,

Onę załudza w drogi omylności?[2]


  1. pierwodruk błędnie „twoje“.
  2. błędliwości.