Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/038

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jak stawię? Śmiertelność ma jak przed cię stanie,
Któryś bez początku i bez końca, Panie?

Więc nieczystość moja, jak bez zmazy ciebie
Dojdzie z chwałą swoją i dosięże w niebie?

15 
Zaż cię grzechów pełen chwalić mogę, Boże,

Gdyż dobry świętego tylko wielbić może?

Lecz jeśliże[1] grzeszni sławić cię nie będą,
Jeśli z płaczem głosy ciebie nie dosięgą,
Któż cię chwalić będzie, gdyś tylko sam taki,

20 
Coby był bez zmazy i winy wszelakiej?


Przyjmi, jakie mamy, modlitwy strapieni!
Grzech nas karze. Panie, przetośmy wzgardzeni.
Wyżeń go precz od nas, abyś w swojej chwale
Był z nami na ziemi a lud swój miał w cale.



XIIII.

Gdy rozmyślam, com jest, a uznawam ciebie,
Widzę cię Bogiem być a człowiekiem siebie,
Wiem cię być studnicą i źródłem mądrości,
A siebie pochopem do wszelkiej sprosności.

Sameś nieba osiadł a chciałeś, by ziemię

W pocie swym sprawując ludzkie miało plemię,
I kazałeś, aby oczy swe do nieba
Wznosili, chcąc nam dać, gdyby czego trzeba.

Żywota bez zmazy nie uproszę sobie,

10 
Doskonałość tylko gdyż została tobie,

Lecz znając nas grzeszne, tego żebrzę, Panie,
Niech wszędy na ratunk[2] mnie twa łaska stanie.


  1. jeśli.
  2. ratunek.