Strona:PL Sebastyana Grabowieckiego Rymy duchowne.djvu/029

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Gniewu twego się boję za występki swoje,
Przed sprawiedliwością twą drży sumnienie moje:

15 
Przeklęty dzień, w którym się grzech we mnie pojawił,

Bodaj się był pod słońcem na wieki nie stawił.

O nieszczęsna godzino, coś mnie w świat wydała,
Czemuś nie radniej z matki do grobu podała?
Czemuś mi[1] drzwi żywota na świat otworzyła,

20 
Gdyżeś sprosnym występkiem Panu obrzydziła?


Lepiej było zaczętym nie być w twym żywocie,
Matko, któraś nosiła w bolu i kłopocie,
Albo więc tamże zaraz w niwecz się obrócić,
Niż za złości przemierzłe w wieczny płacz się wrócić.

25 
Żałuj mnie z ziemią, niebo, lejcie łzy obłoki,

Płacz mnie wszelkie stworzenie, które świat szeroki
W sobie ma: poruszcie się do pożałowania
Żywioły i różnego rzeczy powołania.

Módlcie się za mną wszyscy w sprawach świętobliwi,

30 
Proście za upadłego ludzie sprawiedliwi,

Puśćcie za mną przyczyny do Pana wiecznego,
Za odpuści występki, a przyjmie za swego.

Gniew swój, dla moich złości, Pan ku mnie poruszył,
A iż Bóg świętobliwy, grzechem się obruszył;

35 
Niemasz w świecie żałości, którym nie skosztował,

Ta trwoży, by występków piekłem Pan nie psował.



III.

Wynędzona dusza ma w nieszczęsnym żywocie
Woła ku tobie, Panie, w trosce i kłopocie,

  1. Dodane: „mi“.