Strona:PL Schulz Bruno - Sklepy cynamonowe.djvu/084

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Następnego wieczora ojciec podjął z odnowioną swadą ciemny i zawiły swój temat. Lineatura jego zmarszczek rozwijała się i zawijała z wyrafinowaną chytrością. W każdej spirali ukryty był pocisk ironji. Ale czasami inspiracja rozszerzała kręgi jego zmarszczek, które rosły jakąś ogromną wirującą grozą, uchodząc w milczących wolutach w głąb nocy zimowej. Figury panoptików, moje panie, — zaczął on, — kalwaryjskie parodje manekinów, ale nawet w tej postaci strzeżcie się lekko je traktować. Materja nie zna żartów. Jest ona zawsze pełna tragicznej powagi. — Kto ośmiela się myśleć, że można igrać z materją, że kształtować ją można dla żartu, że żart nie wrasta w nią, nie wżera się natychmiast jak los, jak przeznaczenie? Czy przeczuwacie ból, cierpie-