Strona:PL Racine-Fedra.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Za mym nieszczęsnym synem przemówić do ciebie.
Stracił ojca, a dzień już niezbyt jest daleki,
W której i moje zamknie stygnące powieki.
Tysiąc wrogów ku niemu zawiścią dziś płonie —
Ty jeden możesz stanąć w dziecięcia obronie.
Lecz tajemna zgryzota mieszka w mojej duszy,
Iż może na płacz syna zamknęłam twe uszy;
Drżę, aby żal twój słuszny na jego osobie
Za matkę nienawistną pomsty nie wziął sobie.
HIPOLIT:
Zbyt nisko o mych czuciach ten niepokój mniema.
FEDRA:
Żalić się na twą niechęć praw, zaiste, nie ma
Fedra, prześladowczyni twoja najzaciętsza;
Nie mogłeś wszak do duszy mojej zajrzeć wnętrza,
Na łup odrazy twojej samam się wydała:
Nie mogłam ścierpieć ciebie w ziemi, gdziem mieszkała,
Jawnie, skrycie powstając przeciw tobie, panie,
Chciałam, by mórz nas mogły rozdzielić otchłanie,
Wzbroniłam nawet, w prawie szukając ostoi,
By imię twoje zwano w obecności mojej.
Jeśli jednak twą krzywdę z mą męką się zmierzy,
Jeśli twych uraz źródło w mej niechęci leży,
Nikt, ach, litości godzien nie był snać wyraźniej,
A mniej godnym, o panie, twojej nieprzyjaźni.
HIPOLIT:
Matka, nazbyt zazdrosna o swych dzieci prawa,
Rzadko bywa na obcych pasierbów łaskawa;
Wiem to, pani: niesnaski, podejrzenia tajne
To są powtórnych związków owoce zwyczajne.
Każda inna, tąż samą obawą przejęta,
Jeszcze cięższeby może włożyła mi pęta.
FEDRA:
Och, panie! Niebo wzywam na świadka, jak bardzo