Strona:PL Puszkin Aleksander - Eugeniusz Oniegin.djvu/88

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Rad, będzie zrobić, — chytry lis, —
Sprawdzając tutaj każdy rys,
Nie drwił, rzucając w obieg zdanie,
Żem tu nabazgrał portret swój,
Jak Byron, wiodąc z światem bój...
Jakgdybyśmy nie byli w stanie
Znaleźć dla pieśni inną treść,
Tylko o sobie duby pleść!


LVII.

Lecz a propos: toć wszyscy wieszcze
Oddają snom miłosnym hołd...
Te sny niedawno snułem jeszcze,
Płacąc im w rymach zacny żołd.
Muza, gdy drżały one we mnie,
Umiała zdobić je tajemnie
I opiewała »dziewę gór«,
Ideał piękna, cnoty wzór,
I niewolnice ze Salgiry.
Dziś, przyjaciele, po tym śnie!
Słyszę, jak chcecie pytać mnie:
»Po kim wzdychają struny liry?
»Czyją dziś nosisz z damskich szarf?
»Komuś poświęcił dźwięki harf?


LVIII.

»I dziś na jakiej cześć dziewoi
»Z kadzideł twoich wzlata dym?