Strona:PL Puszkin Aleksander - Eugeniusz Oniegin.djvu/249

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Jej duszno tu... Marzeniem stąd
Ucieka w cichy wioski kąt,
Gdzie stoją biedne chłopskie chatki,
Gdzie się odbija w stawie prom,
Gdzie pośród brzóz jest stary dom,
Gdzie są jej książki i jej kwiatki,
Gdzie lipa gęsty rzuca cień,
Gdzie on się zjawił w pewien dzień!


LIV.

Marzy... o balu zapomniała,
Znikł jej z przed oczu gości tłok...
A poważnego generała
Tymczasem śledzi za nią wzrok.
Kiwnęły obie ciotki na się,
Trącą ją w łokcie w jednym czasie
I każda Tani szepcze już:
»Na lewo, Taniu, prędzej spójrz!»
— Na lewo? gdzie? cóż tam takiego?
»Patrz!... teraz ręką zrobił ruch...
»Tam, gdzie w mundurach jeszcze dwóch...
»Teraz lokaje dwaj doń biegą...
»O, bokiem stanął... Dał im znak«...
— Kto? ten generał tłusty? — »Tak!


LV.

Tu możem Tani powinszować
Zwycięstwa... przeczuć dobrą wieść...