Strona:PL Puszkin Aleksander - Eugeniusz Oniegin.djvu/238

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Przerzną ją szosy tam i siam,
Przetną, za łącznik służąc nam.
Żelazne mosty nad wodami
Zarzucą swój zuchwały łuk,
Przewiercim góry mnóstwem dróg,
Pod wodą przejdziem tunelami,
Na każdej stacyi chrzczony lud
Gospodę znajdzie — istny cud!


XXXIV.

Dziś zapomniane mosty gniją,
Stan dróg jest opłakanie zły,
Na stacyach krew z nas chciwie piją
I spać nie dają pluskwy, pchły.
I gospód niema. W izbie chłodnej,
Kwiecisty w stylu, ale głodny
Prejskurant dla oględzin masz;
Wisi, apetyt drażniąc nasz.
Zgłodniały czekasz, aż cyklopy
Wiejskie w wolnego ognia skrach.
Wyleczą ruskim młotkiem, ach!
Leciuchny wyrób Europy,
Modląc się, by zachował Bóg
Wyboje, rowy wiejskich dróg.


XXXV.

Lecz za to śnieg o porze chłodnej
Kryje dróg naszych mnogi brak...