Strona:PL Puszkin Aleksander - Eugeniusz Oniegin.djvu/192

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Posadzka trzeszczy pod obcasem,
W ogromnej sali wszystko drży
I z dźwiękiem szyb się trzęsą ramy.
Inaczej dziś. — I my, jak damy,
Przyjmujem cichy, ślizki chód...
Lecz wieś i powiatowy gród
Mazura w pełnym wdzięku chowa;
Hołupce, podskok, ostróg brzęk,
Ogromny wąs, obcasów dźwięk —
Tam żyją jeszcze; moda nowa,
Choroba dnia, ten tyran nasz,
Nie prędko tam ukaże twarz.


XLIII, XLIV.

Bujanow (brat mój) z Olgą Tanię
Prowadzi śród tanecznych zmian
Do Oniegina; ten powstanie,
Wybrał — i... z Olgą idzie w tan!
Niedbale sunie — jeszcze chwila:
Z czułością ku niej się pochyla —
I komplementem pieści słuch —
I rączkę ściska... — Oli duch
Miłości własnej pełen: żywy
Rumieniec bije z pięknych lic...
Drgnął Leński — mimowolny widz,
Końca mazura niecierpliwy
Czeka... (Zazdrością oczy lśnią!)
Do kotyliona prosi ją...