Strona:PL Puszkin Aleksander - Eugeniusz Oniegin.djvu/129

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
XXV.

Tylko kokietka chłodno sądzi...
Tatjana szczerze kocha snać...
Jak dziecię, sobą już nie rządzi;
Miłości życie pragnie dać!
Nie umie liczyć tak: odłożę —
Wartość miłości tem pomnożę,
Pewniej go schwytam w swoją sieć...
Trzeba więc plan ostrożny mieć:
Wprzód niepewności zmęczę noszą,
Ambicję kolnę, w serce jad
Zapuszczę, struję widmem zdrad...
Inaczej, nudząc się rozkoszą,
Niewolnik nędzny — chytry wąż
Gotów jest rwać kajdany wciąż.

XXVI.

Jeszcze mam trudność: chcąc ratować
Ojczystej ziemi drogą cześć, —
By list Tatjany zacytować,
Muszę... przełożyć jego treść!
Ojczysty język słabo znała,
Dzienników naszych nie czytała;
By oddać płomień swoich snów,
Nie chciała długo szukać słów;
A więc — pisała po francusku...
Z przekąsem precz!... sprawdziłem sam,