Strona:PL Puszkin Aleksander - Eugeniusz Oniegin.djvu/118

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    Jak ta księżyca głupia twarz,
    Co się w ten głupi obłok chowa«.
    Włodzimierz sucho odrzekł coś
    I zamilkł... Skrzypi bryczki oś...


    VI.

    Ale wizyta Oniegina
    U Lennych sprawiła rum...
    Domysł tkać przędzę swą poczyna...
    Szepcze w sąsiedztwie swat i kum...
    Wprawdzie pocichu i ukradkiem,
    Plotka się karmi tym wypadkiem...
    (Wstrzymać pogłosek niema sił).
    »On pewnie dla Tatjany był!«
    W zaściankach szczerze zapewniano,
    Że termin ślubu pewny — raz;
    Powtóre: zmienion, bo na czas
    Obrączek ślubnych nie przysłano.
    Mniej ich zajmował ślubny akt
    Leńskiego — to był stary fakt!


    VII.

    Tatjana z gniewem plotek słucha,
    Lecz myśl ta jej nie puszcza z kleszcz
    I mimowoli w głębi ducha
    Dziwnej radości budzi dreszcz;
    I w serce wpija się potrocha...
    Czas przyszedł — i Tatjana kocha!