Strona:PL Pol-Dzieła wierszem i prozą.djvu/234

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Aby mąż taki, co tak dzielnie stawał
W obronie kraju przez lat szereg długi,
Przyjął nagrodę — a więc krzyż mu dawał,
I rotmistrzowską buławę zasługi
I ukraińską słobodę na wieczność,
A przy tém była i łaska i grzeczność
Króla tak wielka, że aż dwór się zdziwił,
Za co łask tyle i tyle partesów
Dla szerepetki z ukraińskich kresów.
Sam tylko Mohort coś trochę się skrzywił,
I rzekł do króla: — „Miłościwy Panie!
Umiem ja cenić choć w pomiernym stanie
I łaski Waszéj Królewskiéj Miłości,
I nie powszednie Jego dla mnie względy;
Ale nie dla mnie takie dostojności,
I po staremu rzecz nie idzie tędy!

„Chrzest, to Sakrament niczém niezmazany,
Ja na chrzcie świętym wyparłem się czorta,
I Krzyż przyjąłem krwią Boga oblany,
I ufam w Panu, że Pan Bóg Mohorta
Karać nie będzie choć przynajmniéj za to,
(Jeźlim nic więcej sobie nie wyprosił),
Bom dla ojczyzny ten Krzyż wiernie nosił,
Stojąc na czatach przez nie jedno lato;
Więc po raz wtóry krzyża wziąść nie mogę!

„Co do buławy — zaszczyt to rycérski,
Ale w chorągwi rotmistrzem Pan Kierski,
A ja chorągwi mojéj nie porzucę,
Bom w niej zastarzał Miłościwy Panie!

„A co do ziemi — to jéj mam nie mało;
A jeźli z resztą w życiu jéj nie stało,
To jéj dodadzą po śmierci — i stanie.”