Strona:PL Pol-Dzieła wierszem i prozą.djvu/228

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Maść Matki Boskiéj cudną od zranienia,
Rycérski kordyał z ziół i okowity,
Na wszelkie wnętrzne bóle wyśmienity.
I jakieś proszki od gadu kąsania.

Tu zapas kartek zwykle wygotował,
Któremi ludziom febrę odpisował;
A dla klasztornéj i własnéj wygody
Przepędzał wódki i rad sycił miody....

A gdy pomyślał o duszy i ciele,
O refektarzu, o świetle w kościele,
I o kalectwie klasztornéj furty,
Gdy chłopców postrzygł i w łaźni wyparzył,
I przybrał w nowe koszule i kurty,
A okoliczne ubóstwo obdarzył:
Wówczas dopiéro dla sławy Narodu,
Przy postnych grzankach i przy szklance miodu
Z całego roku z pomocą Rektora
I „Silvam rerum” spisywał z wieczora;
Aby w klasztornych księgach pozostało,
Co się w Ojczyźnie i w Kościele działo....

Gdy Wielki-Tydzień w końcu już nadchodził,
Mohort zazwyczaj wszystko załagodził;
A kiedy Mękę Pańską zakonnicy
Rozpamiętywać w końcu poczynali,
Klęczał i Mohort tam, gdzie się kapnicy,
Zakrywszy głowy, w skrusze biczowali . . .

Aż w Wielki-Czwartek znów był mundur wzięty
Gdy przystępował do spowiedzi Świętéj...
A choć post cały gdzieś w kąciku jadał,
To w Wielki-Czwartek, gdy mundur ubierze,